Dzisiaj wybraliśmy się na szczyt najwyższej i najbardziej znanej góry Gór Stołowych.
Ponieważ jeden ze szlaków na Szczeliniec przebiegał praktycznie pod naszym namiotem, nie kombinowaliśmy i wybraliśmy właśnie ten żółty szlak jako naszą drogę na szczyt. Jest to mniej uczęszczany szlak – większość osób woli startować z wyżej położonego Karłowa. Także mogliśmy nie niepokojeni przez niedzielne tłumy delektować się drogą i widokami. Minus był taki, że musieliśmy, w przeciwieństwie do słabiaków z Karłowa;), wdrapać się na dość stromy Uskok Radkowski.
Na szczycie naszym oczom ukazały się wspaniałe widoki i … niezły tłum ludzi. Szczyt Szczelińca jest nietypowy. Ciężko wskazać jeden najwyższy punkt – jest to bardziej rozległy kompleks wysokich skał, przepaści i szczelin. Schronisko też jest wciśnięte na jeden ze skalistych tarasów. Miejsca nie ma zbyt wiele. Za to chętnych na widoki całkiem dużo.
Za schroniskiem zaczyna się trasa po skalnym labiryncie Szczelińca. Miejscami było na prawdę ciasno – w jednym miejscu trzeba było nawet się czołgać, żeby przejść jeden przesmyk! Szczeliniec to rzeczywiście magiczne miejsce!
W powrotną stroną zeszliśmy na stronę Karłowa (szlak na Szczelińcu jest jednokierunkowy) i poszliśmy starą drogą łączącą Karłów i Radkowo (szlak czerwony i niebieski). Po drodze można było w wielu miejscach wypatrzyć wykute w skale stare znaki drogowe.



















