Dzisiaj postanowiliśmy zdobyć kolejny szczyt z Korony Gór Polskich – najwyższe wzniesienie Gór Sowich.
Bojąc się tłumów na głównym szlaku od strony miejscowości Rzeczka wybraliśmy podejście od drugiej strony od Kamionek. Faktycznie był to bardzo dobry wybór.
Szlak początkowo prowadził tzw. Ścieżką sentymentalną, czyli dawnymi śladami dawnych ścieżek spacerowymi turystów niegdyś wypoczywającej w Kamionkach. Odcinek ten był bardzo malowniczy, ale też dość wymagający – biegł grzbietem stromego i skalistego wypiętrzenia. Dalej droga była już znacznie łatwiejsza. Nawet napotkaliśmy potok, w którym mogliśmy uzupełnić zapasy wody. W górze tak tego nie będzie aż czuć, ale „na dole” dzisiaj tropiki – 30*C i pełne słońce.
Zgodnie z przewidywaniami przez blisko 2 godziny idziemy praktycznie sami. Z większym potokiem turystów spotykamy się dopiero na Kozim Siodle, gdzie łączą się i przecinają chyba wszystkie okoliczne szlaki – w tym główny, czerwony.
Na szczyt docieramy niecałych 3 godzinach. Na górze wita nas duży drewniany pomnik sowy, symbolu Gór Sowich, murowana wieża widokowa i ognisko z kiełbaskami. Oczywiście zaczynamy od kiełbasek! 😉 Na szczęście nie jest tu tak tłoczno jak na Szczelińcu Wielkim. Może to kwestia godziny – jak tu docieramy jest już 15:00, czyli już raczej po górskich godzinach nomen omen szczytu. Też jest to zdecydowanie więcej przestrzeni niż na ciasnych tarasach skalistego Szczelińca. Są wiaty, ławy – każdy znajdzie dla siebie miejsce. Znajduję się tu też barek, w którym można zaopatrzyć się w kiełbaskę na ognisko, pamiątki, napoje i jakieś przekąski.



Widok z wieży na szczycie Wielkiej Sowy 

Trudna sztuka selfie;)
Wieża widokowa przynosi nam na myśl latarnie morskie, które wytrwale zdobywaliśmy w ubiegłych latach. Nawet chłopcy „odruchowo” zaczęli liczyć schody – wyszło 123. Niedużo, ale to wystarczyło, żeby na górze można było ujrzeć wspaniałą panoramę Gór Sowich i okolicznych pasm górskich.
Po pamiątkowej fotce zaczęliśmy schodzić tym razem żółtym szlakiem nieco okrężną drogą również do Kamionek.








